Przygotować się do Świąt i nie zwariować.
Świąteczne porządki to nie wszystko.
Czas biegnie nieubłaganie i Święta już za dwa tygodnie. Jak idą Wasze przygotowania? Ja dopiero zaczynam psychicznie przygotowywać się do tego wyjątkowego czasu. Wcześniej nie było kiedy o nim myśleć. No właśnie. Jak tu przygotować się do Świąt, by nie było to wyrywanie sobie czasu, którego i tak większość z nas ma nie zawiele, i by w Świąta nie padać na twarz i faktycznie odczuwać ich magię? Przede wszystkim pamiętajcie, że to nie posprzątany na błysk dom gwarantuje udane Święta, tylko bliscy, z którymi je spędzamy oraz ciepło, magia i wyjątkowość tych dni.
Mam dla Was kilka sposobów, by czas przygotowań był czasem wesołym, spokojnym i spędzonym z najbliższymi. By zapewnił Wam wprowadzenie do domu świątecznej atmosfery, bez walki o poprządek w każdej szafce.
Kartki dla przyjaciół.
A może w tym roku zamiast pisać sms z oklepanymi życzeniami świątecznymi wyślesz samodzielnie zrobioną kartkę? Taką prawdziwą kartkę świąteczną, którą wrzuca się do skrzynki pocztowej. Dziś już prawie nikt tego nie robi, a przecież to cudowny zwyczaj. Sms nie zostaje w pamięci na dłużej, poza tym gdy brakuje nam miejsca w telefonie, to go kasujemy. Kartka świąteczna, zwłaszcza kiedy jest rękodziełem, jest traktowana bardziej osobiście i jeszcze długo po Świętach pamięta się o niej. Możesz do produkcji kartek zaprosić swoją rodzinę lub przyjaciół. Niech każdy przyniesie ze sobą materiały, które mogą się przydać do ich tworzenia. Oczywiście potrzebne będą twarde kartki typu brystol (można kupić także kolorowe), do tego przydadzą się wstążki, tasiemki, cekiny, kolorowe papiery, srebrne, złote i białe pisaki, ozdobne dziurkacze, sznurki i co Wam tylko wpadnie jeszcze do głowy. Możecie wspólnie tworzyć wzory kartek, w końcu “co dwie głowy, to nie jedna”. A jeśli macie chęć na dodatkowe urozmaicenie kartki, postarajcie się stworzyć rymowane życzenia świąteczne. Zapewniam Was, że będzie przy tym mnóstwo zabawy i śmiechu.
Ozdoby świąteczne.
bombkiKolejny sposób na przyjemne wprowadzenie się w świąteczny klimat. Tutaj też proponuję, byście zaprosili rodzinę i przyjaciół. Niech przyjdą dziadkowie i dzieciaki. To świetna okazja do łączenia pokoleń i budowania rodzinnych i przyjacielskich więzi. Co będzie potrzebne? Oczywiście papiery typu brystol, wełna, sznurek, wstążki, plastikowe butelki, kawałki materiałów, nici, igły, klej, ozdoby (cekiny, gwiazki itp.). Sposobów na robienie bombek jest oczywiście mnóstwo. Możecie je uszyć z materiału. Sama dwa lata temu szyłam gwiazdki, buty Świętego Mikołaja oraz choinki i ozdabiałam kokardkami i cekinami. Do dziś te bombki mi służą. Możecie też namoczyć sznurek (lub kolorową włóczkę) w kleju domowej roboty (przepis znajdziecie tutaj https://wcosiebawic.wordpress.com/2008/05/17/klej-domowej-roboty/) i owinąć go na małym, napompowanym balonie. Możecie teraz obsypać przyszłą bombkę brokatem. Kiedy sznurek zaschnie, przebijacie balon i wyciągacie go ze sznurkowej bombki. Tadam! Prawda, że niczego sobie ozdoba choinkowa?
A może nowy łańcuch choinkowy? To dopiero jest praca zespołowa. Każdy robi fragment łańcucha, a potem łaczymy je w całość. Satysfakcja ze wspólnej pracy daje tyle samo, jak nie więcej radości, niż praca samodzielna. Łańcuchy można robić z kolorowego papieru, z pomalowanego na kolorowo makaronu, ze zgniecionych na pół kapsli. Uruchomcie wyobraźnię i zróbcie burzę mózgów, a na pewno stworzycie coś niepowtarzalnego.
Ja pierniczę, Ty pierniczysz, my pierniczymy.
pierniczkiTo jest ta część przygotowań do Świąt, którą chyba najbardziej lubię. Czyli wspólne świateczne wypieki. Jedyne czego potrzebujecie poza produktami do pieczenia, to przestrzenna kuchnia, ewentualnie salon, w którym możecie szykować ciasto. Zachęcam do umówienia się na wypieki w kilka osób. Wtedy będzie to tylko przyjemnością, a nie światecznym obowiązkiem. Ja co roku zbiorowo piekę pierniczki. Najpierw wszyscy zagniatamy swoją porcję ciasta, wykrawamy pierniczkowe kształty i do pieca. Na koniec zostaje ozdabianie tych kulinarnych dzieł sztuki. Ozdabiać możecie kolorowym lukrem, cukrowymi posypkami, czekoladą, wiórkami migdałów lub kokosowymi. Co kto lubi. Nie macie przepisu na pierniczki? Zatem przedstawiam Wam ten, z którego korzystała moja Mama, a teraz i ja. Pochodzi z książki “Kuchnia polska” chyba z 1986r. Książki niestety nie posiadam, więc nie pamiętam czy na pewno ten rok wydania, ale pamiętam, że okładka jest pomarańczowa.
Pierniczki drobne
składniki:
50 dkg mąki, 20 dkg miodu płynnego, 20 dkg cukru pudru, 12 dkg margaryny, 2 dkg tłuszczu do formy, 1 jajko, 1 dkg sody oczyszczonej, 1 paczka przypraw korzennych
wykonanie:
mąkę przesiać razem z sodą na stolnicę, zrobić w niej wgłębienie, wlać miód, nożem wymieszać z częścią mąki, aby się nie rozlewał. Dodać przyprawy korzenne, cukier puder, margarynę oraz wbić jajko. Zagnieść ciasto jak na pierogi. Wyrabiać dokładnie tak długo, dopóki nie będzie lśniące i na przekroju jednolite. Blachę posmarować tłuszczem, oprószyć mąką. Ciasto wywałkować do grubości 1/2 cm. Wykrawać foremką krążki, układać na blasze i piec w dobrze nagrzanym piekarniku około 10 minut. Pierniczki przechowywać w słoju lub szczelnie zamkniętym pudle. Po 2-3 dniach, gdy skruszeją, są doskonałe. Pierniczki można lukrować lukrem surowym z białek lub z cukru pudru.
Pierniczki schowajcie do puszek po ciastkach lub do pudełek. Niech poleżą tydzień, żeby skruszały.
Życzę Wam, żebyście jak ja pokochali atmosferę przygotowań świątecznych.